Duszpasterstow Akademickie u Ojców Dominikanów
Kategoria: Artykuł
Józef Maria Ruszar
"Beczka" lat siedemdziesiątych była fabryką elit. Jej oryginalną formułę stworzył "Ojciec Założyciel" - Tomasz Pawłowski, były żołnierz AK, powstaniec warszawski, człowiek ogromnej postury, witalności i serca, przybyły do Krakowa z Poznania w 1964 roku. I chociaż "Beczka" nigdy nie chciała być instytucją opozycyjną, to przecież jej wpływ na krakowską opozycję w latach siedemdziesiątych był ogromny. Stąd rekrutowało się wielu liderów SKS-u.
Modlitwa, kontemplacja, muzyka
Podstawą religijnej formacji była odnowiona w posoborowym duchu liturgia, z aktywnym uczestnictwem studentów i dialogowanymi homiliami. W dni powszednie Msze odbywały się o godzinie 7.00, a w niedzielę o 9.00. Studenci po Mszy zostawali na ofiarowaną przez Dominikanów agape (kawa zbożowa + chleb z dżemem albo białym serem).
Niedzielne "msze jazzowe" (kompozycji Tomasza Stańki), a następnie "msze beatowe" (do muzyki Katarzyny Gaertner) nadały młodemu duszpasterstwu olbrzymi rozgłos. Z początkiem lat siedemdziesiątych przez kilka miesięcy w kapitularzu grupa uzdolnionych studentów z Ireneuszem Chrenkoffem wystawiała Jesus Christ Super Star , z muzyką graną na żywo, innym razem współorganizowano Sacrosong.
Rekolekcje dla studentów, prowadzone przez wybitnych duchownych, były okazją do przyciągania nowych członków. Nocne czuwania i wyjazdy na dni skupienia miały kształtować najbardziej zaangażowanych. Rozmach, witalność, żywy, pozbawiony drętwoty język były wtedy nowością. Religijne obozy wędrowne w górach, spływy kajakowe czy wędrówki autostopem budziły jednak zaniepokojenie władz państwowych. Z ich punktu widzenia odprawianie liturgii poza budynkiem kościelnym było nielegalne.
Uczmy się
Wieczorami "Beczka" proponowała zajęcia pomagające świadomemu przeżywaniu wiary: kręgi biblijne, konferencje przygotowujące do "dorosłego" życia, dyskusje na temat chrześcijańskiej etyki, przemian posoborowych, konfliktu wiary i nauki oraz wszelakich problemów, jakie pojawiały się samorzutnie. Każdy dzień tygodnia miał swój stały cykl tematyczny.
Charakterystyczną formą dla "Beczki" były Team -y - wielkie dyskusje w kościele, z udziałem ekspertów, niekoniecznie kościelnych. Dyskutowano sprawę wiarygodności historycznej Biblii ( Czy Ewangelie maja rację? ), rozważano rolę mass-mediów ( Co nami rządzi? ), kwestię moralności publicznej ( Czy można żyć nie kłamiąc? i Czy Kościół broni praw człowieka? ).
Prawdziwy rozkwit działalności naukowej nastąpił w związku z uruchomieniem Studium Wiedzy Chrześcijańskiej, którego kierownikiem został o. Jan Andrzej Kłoczowski. Przed rokiem 1977 największe znaczenie miały wykłady ze współczesnej filozofii. Po roku 1978 nastąpił rozkwit tej formy. W środy - jak dawniej - odbywały się cykle filozoficzno-religijne, w czwartki natomiast - uzupełniające wiedzę humanistyczną, np. Polskie Państwo Podziemne Władysława Bartoszewskiego, Kościół a sprawa polska doby rozbiorowej , Rosyjska myśl religijna , a także wieczory autorskie znanych pisarzy: Andrzeja Kijowskiego, Stefana Kisielewskiego, Romana Brandstaettera. Na 12 października 1978 zapowiedziano wykład kard. Karola Wojtyły. Wykład ten jednak się nie odbył: kardynał wyjechał na konklawe.
Praca, caritas i zabawa
Wakacyjne wyjazdy na budowy kościołów miały znaczenie edukacyjne i praktyczne. Kościoły powstawały tzw. "systemem gospodarczym", czyli były budowane przez wiernych. Pomoc studentów była cenna ale, ważniejsze było znaczenie symboliczne tych akcji. Jak w średniowieczu, "wszystkie stany" wspólnie wznosiły "świątynię Pana".
Beczka była również aktywna na polu działalności charytatywnej. Grupa zwana "Kliką" zajmowała się niepełnosprawnymi. Pomagano w nauce i załatwianiu sprawunków, organizowano wspólne zabawy i na studenckiej mszy pojawiły się wózki inwalidzkie. W tajemnicy przed władzą organizowano nawet obozy wypoczynkowe.
"Szpunt" powstał jako grupa posługi obłożnie chorym. Chodziło o codzienną domową pomoc ludziom niedołężnym. "Klika" miała kilkudziesięciu podopiecznych, "Szpunt" - ponad setkę.
Władze zniszczyły inną piękną inicjatywę: opiekę nad dziećmi z domów dziecka. "Ciocie" i "wujkowie" zabierali dzieci na niedzielne spacery, pomagali w odrabianiu lekcji, czasami zapraszali na święta, pamiętali o imieninach. Ponieważ jednak dbali także o religijne wychowanie - wkrótce odmówiono im prawa do wizyt.
Młodzież "beczkowa" umiała się bawić. Co roku przygotowywała co najmniej kilka grup juwenaliowych, a "beczkowe" bale przebierańców stały się legendą. Do najsławniejszych należał "Bal u Arsena Lupin", podczas którego ze skarbca zakonnego zginął obraz "Damy z gronostajem", oraz "Bal u Birkuta". Ten ostatni zorganizowano po obejrzeniu filmu Człowiek z marmuru - na tle wielkiej planszy Planu Sześcioletniego dziewczyny i chłopcy w czerwonych krawatach tańczyły w rytm poloneza Budujemy polską wieś ...
W latach siedemdziesiątych "Beczka" była już ogromną strukturą. Stała się "federacją" różnych grup i inicjatyw, ukształtowała tysiące ludzi. Promieniowała na środowisko jako oaza wolności w świecie zniewolenia.
Józef Maria Ruszar
