SKS
Czasy SKS'u
Życie w czasach SKS'u
Liliana Sonik
Nie potrafię mówić w imieniu wszystkich. Przecież każdy z nas przeżywał ten czas inaczej. To stwierdzenie nie jest zwyczajnym banałem. Cechą charakterystyczną Studenckich Komitetów Solidarności, ich ogromną wartością było to, że skupiały bardzo różnych ludzi: rozmaite życiorysy, tradycje rodzinne, style myślenia, systemy wartości; różne ideały, różne wizje Polski wymarzonej, różne motywacje działania, zainteresowania, poglądy, lektury, fascynacje, rozmaite formacje światopoglądowe... W pewnym sensie był SKS prefiguracją tak dzisiaj modnych postaw.
Bunt w imperium fikcji
Józef Maria Ruszar
Każda śmierć jest ostateczna. Jeśli jednak można mówić o śmierci nienadaremnej, to taką była właśnie śmierć Stanisława Pyjasa: uruchomiła lawinę, która zmieniła życie wielu ludzi. Czarne Juwenalia (13-15 maja '77) były wielką manifestacją solidarności studentów z zabitym kolegą. Natomiast Studencki Komitet Solidarności narodził się tak z obawy przed represjami, jak i ze zrozumienia sensu losu pokoleniowego. SKS powstał wieczorem w sobotę 14 maja 1977 roku przy ulicy Grodzkiej 27 w Krakowie.
To, czym żyliśmy
Bogusław Sonik
To, co otaczało nas wokoło, wydawało się dziwne, mało interesujące i mało pociągające, by podejmować próby zmiany czegokolwiek. Przytłaczała nas bezwładność systemu.
Poznaliśmy gaz łzawiący w czasie robotniczej rewolucji na Wybrzeżu; niektórzy z nas otarli się o śmierć. Rozdyskutowani, nie potrafiliśmy przełożyć na formę naszego młodzieńczego buntu przeciwko temu, że świat nie jest doskonały.
SKS po latach...
Jolanta i Aleksander Kaniowie
Srodowisko duszpasterskie ?Beczka? przy Klasztorze Dominikanow poznalismy w 1971. Na poczatku chodzilismy na msze swiete ?siodemki? i wspolne sniadania w duszpasterstwie akademickim. (?Beczka? to symboliczne okreslenie wielkiego pomieszczenia z wejsciem od kruzgankow. Sklepienie jest w nim ?beczkowe? i zapewne stad ta nazwa). Przez wspomniane duszpasterstwo przewijala sie wielka rzesza studentow. Przychodzili tam ludzie o roznych doswiadczeniach zyciowych, zainteresowani religia, polityka, historia, kultura. Nam szczegolnie przypadly do serca spotkania prowadzone przez O. Jana Kloczowskiego. Szukalismy nowych drog, sensu, prawdy, nie nazywajac tego od razu Bogiem. O. Jan Kloczowski, duszpasterz-przyjaciel, uczyl nas myslenia w obrebie wiary, uczyl stawiania pytan o to, kim jest Bog i kim jest czlowiek. Odkrywal przed nami ewangeliczne zrodla wiary, godnosc osoby ludzkiej i ewangeliczna wolnosc. Te rozwazania prowadzily nas takze do myslenia o kraju, w ktorym zylismy.
Było szaro, ale kolorowo
Bogusław Sonik
Leży przede mną dość niezwykły kawałek papieru, laurka wręczona 19 marca 1977 r. Józkowi Ruszarowi z okazji imienin. Przetrwała wiele rewizji i przeprowadzek. Widnieją na niej podpisy Stanisława Pyjasa, Leszka Maleszki, Małgosi Gątkiewicz, Eli Krawczyk, mój, Lilki Batko, Bronka Wildsteina, Joanny Barczyk. Półtora miesiąca później ginie Staszek Pyjas. W momencie imienin Józka od pół roku zbieraliśmy już pieniądze na pomoc represjonowanym robotnikom Radomia i Ursusa, rozprowadzaliśmy Biuletyn Informacyjny KOR-u, mieliśmy już za sobą pierwsze przesłuchania, inwigilacje i rewizje.
.jpg)