Wrocławski SKS - 30 lat później
Kategoria: Artykuł
09.12.2007
Michał Kokot
W sobotę kilkudziesięciu działaczy dawnego Studenckiego Komitetu Solidarności świętowało 30. rocznicę utworzenia organizacji na Uniwersytecie Wrocławskim.
W sobotę na ścianie Wydziału Filologicznego odsłonięto tablicę upamiętniającą powstanie SKS-u, a na ulicy Świdnickiej - poświęconą pamięci Władysławy Sidor, matki jednego z członków komitetu. 43 członków dawnego SKS-u odebrało też odznaczenia państwowe, które nadał im prezydent Lech Kaczyński.
- Kiedyś kpiliśmy z odznaczeń i orderów, a teraz sami je dostajemy - mówił Jan Sobczyk, odznaczony Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski.
Po upadku PRL-u działacze SKS-u poszli różnymi drogami. - Mieliśmy wtedy różne poglądy, ale nie mieliśmy wielu możliwości, aby je uzewnętrznić. Zresztą te różnice były dla nas wtedy drugorzędne - wspominał Bronisław Wildstein.
Ale poza wspomnieniami o śledzących esbekach, rewizjach i kolegiach były też opowieści o luźnym studenckim życiu. - Kraków był naturalnie silnym ośrodkiem SKS-u i miał bardzo mocną głowę - wspominał Leszek Budrewicz. Jan Lityński nie krył, że powodem wstąpienia do komitetu nie była tylko walka z komuną: - Jednym z bodźców były elementy męsko-damskie.
Michał Kokot
