Tekst przemówienia Prezydenta RP wygłoszonego podczas ceremonii odznaczenia twórców i działaczy SKS
Kategoria: Aktualności
„To kolejna już taka uroczystość. Zawsze powtarzam, że spóźniona bardzo wiele lat. Nie jestem bowiem pierwszym prezydentem po odzyskaniu przez Polskę niepodległości a trzecim, a w jakimś sensie formalnie nawet czwartym. Zawsze, gdy mam autentyczną przyjemność i zaszczyt odznaczać tych, którzy w trudnych latach walczyli o nasz kraj, walczyli o demokrację, w końcu walczyli o niepodległość, muszę sobie zadać pytanie, dlaczego nie uczynili tego moi poprzednicy? Przecież było całych 15 lat, w życiu człowieka to okres długi. Otóż, były przyczyny i były to przyczyny, które dziś znamy coraz lepiej. Dziś wśród dwóch grup, które miałem zaszczyt i przyjemność odznaczać, jest grupa krakowskiego SKS-u. Można powiedzieć, że dziś powraca, bo akurat ten fakt ujawniony został dawno, prawda o jednym z działaczy, który tym działaczem na prawdę nie był, bo był wyjątkowo jadowitym agentem. Odsłaniają się dziś i inne prawdy, smutne na pewno dla każdego, ale prawdy, które byłyby jedynie bolesnymi incydentami, grzechami, błędami, przecież nikt z nas nie jest bezgrzeszny, gdyby nie odegrały takiej roli, szczególnie w pierwszej połowie lat 90-tych, a mówiąc szczerze także w drugiej. Jeżeli ta uroczystość odbywa się teraz, jeżeli w latach 90-tych postanowiono zapomnieć o historii, która była dosłownie o krok wstecz za nami, nie o dziesiątki lat, nie o pokolenia. To byli ci sami ludzie, to samo pokolenie, tylko o kilka lat starsi, to wynikało to z realizowania po części zamierzonej, po części nie, ale pewnej koncepcji, w ramach której jakakolwiek ocena moralna ludzkich postaw, jakakolwiek przyzwoitość traktowana jako wartość pozytywna, a nie jako nadużywane słowo, nadużywane przede wszystkim przeciwko nieprzyzwoitym sojusznikom, była ciężarem, obciążeniem dla tych, którzy wygrali bitwę o pozycję w kraju, który nazywamy III Rzeczypospolitą. Zmieniali się oni w milionerów, miliarderów, zdobywali olbrzymie wpływy, często zresztą też zdobywali władzę. To dla nich tamten czas był niewygodny, wszelkie rozliczenia były niewygodne. Wszystko, co nazywa się prawdą było skrajnie niewygodne. Dlatego też prawdę udało się w olbrzymim stopniu zamazać. Powstały nowe oddziały, bo jeżeli mówimy dziś o establishmencie, który ukształtował się w Polsce w pierwszej połowie lat 90-tych i częściowo także w drugiej, to różną przeszłość mają te osoby, część z nich to ludzie, którzy przez wiele lat podziemia zachowywali się w sposób wzorowy, walczyli dzielnie, to nie jest tylko dawna nomenklatura, jak niektórzy sądzą, prawda jest znacznie bardziej skomplikowana. Ale to oni, wraz z całą wczesną nomenklaturą, dokładnie ze zwycięską jej częścią, stworzyli grupę dziś już prawie jednorodną. To ta grupa, w moim najgłębszym przekonaniu, a także moich politycznych przyjaciół, jest dla Polski nie walorem, ale obciążeniem. Dużym obciążeniem, ponieważ zainteresowana jest życiem politycznym i społecznym wyzutym z wszelkich wartości. W tej chwili mówię o nieco innych wartościach niż te, o których się słyszy na ogół na kazaniach, choć i te też należy sobie niezwykle wysoko cenić. Chodzi mi o uczciwości, przejrzystość działania, zdecydowanie, kiedy jest to potrzebne, brak zakrętów w życiu, brak takich momentów, w których ktoś się rzeczywiście załamał, bo czasy, w których każdy z nas miał chwile zwątpienia, osłabienia aktywności, to rzecz normalna. Odznaczając Państwa, zarówno tych z SKS-u jak i ze wspaniałej Grupy NOWEJ, grupy, która stworzyła w drugiej połowie lat 70- tych rzeczywistość, o której kilka lat wcześniej nikt nie mógł marzyć, obrót książką produkowaną w kraju a nie przywożoną z zagranicy, obrót książką, której nie było, tak ogólnodostępnej, w żadnej bibliotece, to była wielka rzecz, to było otwarcie w szczególności oczu wielu polskich inteligentów na ówczesną rzeczywistość. To było poszerzenie horyzontów, jeżeli chodzi o życie intelektualne. I w końcu był to cichy front ludzi, którzy na co dzień żyli normalnym życiem, a dodatkowo, można powiedzieć, bez żadnej dla siebie korzyści, prowadzili tą wspaniałą działalność. Bardzo Wam za to dziękuję Szanowne Panie i Szanowni Panowie, to było niezwykle potrzebne. Z drugiej strony jak patrzę na kolejną Państwa grupę, to myślę jednak, że stwierdzenie, że w osiemdziesiątym roku w działalność opozycyjną było zaangażowanych kilkaset osób jest nieprawdą, było ich nie dużo, ale znacznie więcej niż kilkaset, i to też jest prawda o naszej historii. Kilkaset osób to mit, kilka tysięcy, co najmniej to prawda, a w warunkach totalitaryzmu to nie jest mało, to stworzyło nową jakość, zapalnik, z którego zrodziła się „Solidarność”. Oczywiście były też i inne czynniki.
Szanowni Państwo, podzieliłem się z Wami kilkoma refleksjami. Myślę, że to jest też dobry moment, a Wam raz jeszcze chcę najserdeczniej pogratulować i życzyć wszystkiego dobrego. Sądzę, że czas, w którym Państwa działalność była niedoceniana, wręcz zapomniana skończył się nie tylko przejściowo, ale na zawsze.”
